[Orzecznictwo] Uchwała SN (7) w sprawie tzw. “prokury łącznej niewłaściwej”

February 5, 2015

Prawie 14 (słownie: czternaście) lat zajęło Sądowi Najwyższemu uciszenie burzy, jaka na dobre rozpętała się po uchwale Sądy Najwyższego z dnia 27 maja 2001 roku (sygn. akt: III CZP 6/01), w której Sąd wyraził pogląd, że „Dopuszczalne jest udzielenie prokury jednej osobie z zastrzeżeniem, że może ona działać tylko łącznie z członkiem zarządu spółki lub prokurentem”, a dzięki któremu całkowicie wirtualna koncepcja prawna „prokury łącznej niewłaściwej” zagościła w naszej rzeczywistości.

Obecnie Sąd Najwyższy, uchwałą podjętą w dniu 30 stycznia 2015 roku, w składzie 7 sędziów (sygn. akt: III CZP 34/14), rozwiązał ten spór prawny stwierdzając, że niedopuszczalny jest wpis do rejestru przedsiębiorców w Krajowym Rejestrze Sądowym jednego prokurenta, z zastrzeżeniem, że może on działać tylko łącznie z członkiem zarządu.

Nie sposób nie powiedzieć – nareszcie! Osobiście nigdy nie mogłem pojąć, dlaczego sądy rejestrowe (i nie tylko) tolerują taki sposób reprezentacji spółki, w sytuacji, w której brak jest ku temu jakiejkolwiek podstawy prawnej. Przepisy o prokurze (wcześniej KH, teraz art. 109(1) – 109(8) KC) są w mojej ocenie jasne i nie dają pola do formułowania twierdzeń o dopuszczalności „prokury łącznej niewłaściwej” rozumianej jako prokurenta uprawnionego do działania tylko łącznie z członkiem zarządu.

Art. 109(4)1§1 KC stanowi, że prokura może być udzielona kilku osobom łącznie (prokura łączna) lub oddzielnie. Oznacza to, że to szczególny rodzaj pełnomocnictwa jakim jest prokura może być udzielone kilku prokurentom, w ten sposób, że w razie istnienia więcej niż jednego prokurenta – mogą oni działać albo samodzielnie albo łącznie. Jest tutaj mowa wyłącznie o prokurentach (nie innych osobach) i możliwym sposobie wspólnego działania w razie ich “mnogości”.

Dalej, art. 109(1)§2 KC stanowi, że nie można ograniczyć prokury ze skutkiem wobec osób trzecich, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej. Sąd Najwyższy w uchwale z 2001 roku wyraził pogląd, że chodzi tutaj wyłącznie o zakres przedmiotowy prokury, a nie sposób reprezentacji. Można tak oczywiście próbować twierdzić ale ani na gruncie KH ani KC nie wynika, żeby ustawodawca miał na myśli tylko zakres przedmiotowy, skoro reguluje również sposób wykonywania prokury (a już starożytrni Rzymianie zauważyli, że lege non distinguente nec nostrum est distinguere…)

Nie ulega oczywiście wątpliwości, że brak jest przepisu szczególnego, który pozwalałby na takie, jak omawiane, ograniczenie możliwości działania prokurenta (i tym samym wykonywania przez niego tego „zakresu przedmiotowego”) poprzez konieczność współdziałania z członkiem zarządu. I jak widać, co do tego obecnie Sąd Najwyższy nie miał wątpliwości. Nie ma jeszcze uzasadnienia uchwały, a póki co jedynie treść wniosku Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie przez skład siedmiu sędziów Sądu Najwyższego rozbieżności w wykładni prawa jest dostępna tutaj.

A zatem spółki, w których funkcjonowali „prokurenci łączni niewłaściwi” powinny czym prędzej dostosować przyjęte zasady działania prokurentów, a też może sprawdzić, jakie umowy zostały dotychczas zawarte w takiej konfiugracji…


Karny Rejestr Sądowy (?)

April 15, 2013

Całkiem niedawno rejestrowałem spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Klientowi wyjątkowo bardzo zależało na szybkiej rejestracji, więc w przygotowany wniosek o wpis podmiotu do KRS wczytałem się wyjątkowo bardziej dokładnie, tak aby wyeliminować wszelkie wątpliwości, które mogłyby po stronie Sądu skutkować zwrotem wniosku lub wezwaniem do uzupełnienia braków formalnych pisma. Jakkolwiek na tym polu odniosłem sukces (tzn. braku braków) to i tak nie uchroniło mnie to przed korespondencją z Sądem, a co za tym idzie opóźnieniem rejestracji spółki.

Otóż, chwilę po złożeniu wniosku otrzymałem takie oto wezwanie:
obraz-blog

Tak, sąd wezwał mnie do złożenia odpisu z Krajowego Rejestru Karnego, z którego będzie wynikało, że członek zarządu spółki nie posiada tak bogatego doświadczenia w zakresie spraw karnych jak prezes pewnej spółki z Gdańska. W sumie to nie ma się co dziwić, Sąd dba o bezpieczeństwo obywateli. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie to, że Sąd nie miał absolutnie żadnej podstawy prawnej do tego aby wymagać ode mnie przedłożenia tego dokumentu. Przeciwnie wręcz, ustawodawca zadbał o to, ażeby sąd rejestrowy miał bezpośredni dostęp do danych Krajowego Rejestru Sądowego. Mówi o tym art. 21a ustawy o KRS:

Art. 21a Sąd rejestrowy otrzymuje z Biura Informacyjnego Krajowego Rejestru Karnego, za pośrednictwem systemu teleinformatycznego:
1) w odniesieniu do osób, do których ma zastosowanie art. 18 § 2 ustawy z dnia 15 września 2000 r. – Kodeks spółek handlowych (Dz.U. Nr 94, poz. 1037, z późn. zm.)) – informacje o skazaniach za przestępstwa w nim określone;
2) w odniesieniu do osób podlegających wpisowi lub wpisanych w dziale 2, 5 i 6 rejestru przedsiębiorców oraz rejestru stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych, fundacji oraz samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej – informacje o orzeczonych środkach karnych określonych w art. 39 pkt 2 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz.U. Nr 88, poz. 553, z późn. zm.))

A zatem to bardziej niż oczywiste, że to do Biura Informacyjnego Krajowego Rejestru Karnego, a nie do Wnioskodawcy powinien zwrócić się Sąd o przekazanie danych co do karalności/braku karalności członka zarządu. Niemniej jednak, pomimo pewności co do słuszności własnych przekonań w tym zakresie, rozpieściłem sąd i złożyłem odpis z KRK, wspominając jedynie w piśmie procesowym, że z art. 21a ustawy o KRS wynika coś całkiem innego…


(Polska) Inspekcja pracy w służbie prawa spółek

April 9, 2013

Chwilę mnie nie było, a to z różnych przyczyn, ale okres hibernacji mama nadzieję mieć już za sobą. Dobrym powodem do powrotu może być pewne “urzędowe” pismo, które ostatnio otrzymał jeden z klientów. Nie żeby była to jakaś szczególna nowość bo po “Kancelarii Odpisów z KRS” niewiele powinno nas już dziwić ale jednak…ja sam przez chwilę zastanawiałem się o co tutaj chodzi.

PIP2

Mamy zatem pismo od “Polskiej Inspekcji Pracy”, w którym pewien inspektor pracy informuje nas o tym jakie są ustawowe zadania Państwowej Inspekcji Pracy oraz, że w “w związku ze zmianami” trzeba zapłacić. Dalej mamy jeszcze wypełniony druk polecenia przelewu w którym jako beneficjent przekazu widnieje nie Państwowa Inspekcja Pracy, czy nawet Państwowa Inspekcja pracy ale pewien podmiot o nieco fantazyjnej nazwie, bez podania nawet formy prawnej.

Już sama treść polecenia przelewu wystarcza aby stwierdzić, że to kolejny przekręt, gdzie ktoś próbuje – poprzez oczywiste wprowadzenie w błąd – wyciągnąć od nas trochę pieniędzy. Przyznam, że ja sam, na pierwszy rzut oka nie zauważyłem, że Polska Inspekcja Pracy, to nie to samo co Państwowa Inspekcja Pracy – ale tylko dlatego, że ta druga nazwa pojawiała się w tekście, a pismo podpisał (przynajmniej z podpisu) inspektor pracy. Dopiero druk polecenia przelewu rozwiał moje wątpliwości. Widać zatem, że podmioty zawodowo trudniące się takim procederem podejmują coraz to bardziej wyszukane działania celem wzbogacenia się na ludzkiej naiwności. A spora jest szansa, że gdyby klient (gdzie zarząd to obcokrajowcy) sam odebrał to pismo, to taka drobna opłata zostałaby uiszczona bez żadnego oporu i zastanowienia.

A zatem trzeba być coraz bardziej czujnym, o fantazja wyłudzaczy nie zna granic. Tylko pomyślmy kto jeszcze może od nas zażądać pieniędzy – Polska Inspekcja Pracy, Polska Inspekcja Sanitarna, Polska Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Polska Inspekcja Farmaceutyczna. Możliwości, jak widać, jest wiele. A truizmem wręcz będzie stwierdzenie, że pismem powyższym powinna zainteresować się ta prawdziwa Inspekcja Pracy (również polska oczywiście) oraz następnie organy ścigania.


Oświadczam, że prostuję w zakresie weryfikacji internetowych odpisów z KRS

August 24, 2012

Dokładnie tak. I to dzięki informacjom ze szkolenia KSSIP dla referendarzy i sędziów, na którym ujawniono, że internetowy odpis z KRS (tzn. ten, który zdobędziemy tutaj) może być wykorzystywany bez konieczności składania jakichkolwiek dodatkowych oświadczeń. Czyli pobieramy wydruk i już możemy go złożyć np. w sądzie. Takie to właśnie proste. Moja (ale nie tylko moja) podejrzliwość co do trybu weryfikacji wydruku okazała się zatem być niczym, jak tylko nieuzasadnionymi wątpliwościami w dobrą wolę ustawodawcy.

A skąd to wszystko wiem? Z pewnością nie ze szkolenia w KSSIP, bo nikt pewnie by mnie tam nie wpuścił (aczkolwiek nie próbowałem). Otóż, jeden z czytelników był tak miły, że podzielił się z ze mną (co prawda anonimowo) tymi cennymi informacjami, prezentując do tego całkiem przekonujące uzasadnienie (w komentarzach do tego i tego postu).

Grzeczność zatem wymaga, aby autorowi komentarza podziękować, co też niniejszym czynię.


Jeszcze o weryfikacji e-odpisu z KRS

July 26, 2012

O nowej jakości w polskim świecie prawniczym – jaką niewątpliwie jest możliwość uzyskiwania odpisów z KRS przez Internet – pisałem już tutaj. Jak zapewne Państwo pamiętacie powstała pewna niejasność co do tego jak rozumieć należy czynność weryfikacji odpisu z KRS pobranego ze strony https://ems.ms.gov.pl/.

Wszystko wydawało się być logiczne i zrozumiałe – pobieramy odpis z KRS, który każdorazowo zaopatrzony jest w identyfikator wydruku (lewy górny róg), za pomocą którego następnie możemy dokonać weryfikacji odpisu (za pomocą odpowiedniej opcji na stronach MS). I wszystko nadal byłoby jasne gdyby nie to, że po dokonaniu weryfikacji otrzymujemy ten sam odpis z KRS, jednakże z adnotacją “Wydruk przygotowany dla weryfikacji dokumentu“, co potencjalnie może sugerować, że powinno nastąpić coś jeszcze. Ale nie do końca było wiadomo co – i stąd (nie tylko z resztą) moja wątpliwość.

Pierwszym moim przypuszczeniem było to, że tym “czymś jeszcze” jest “ręczne” (a raczej “oczne”) dokonanie weryfikacji wydruku pod kątem spełnienia wymogów z art. 9 ust. 2 Rozporządzenia. Rozumiem to zatem tak, że to sąd (lub inny właściwy organ) musi sam porównać czy dokument nie został w jakiejkolwiek części zmanipulowany podług tego co ukazało się na ekranie komputera. Z drugiej jednak strony nie można zapominać, że to strona jest obowiązana do złożenia oświadczenia w przedmiocie zgodności wydruku z otrzymanym dokumentem elektronicznym (art. 9 ust.3 Rozporządzenia).

Oznacza to zatem mniej więcej tyle, że za pomocą wspomnianego wyżej oświadczenia “ciężar prawdziwości” wydruku przerzuca się na stronę posługującą się takim wydrukiem (no bo de facto mamy obowiązek zweryfikowania czy wydruk się “zrobił dobrze” i w pełnej zgodności z tym co jest na ekranie). A sąd, o ile będzie miał ku temu taką potrzebę, może każdorazowo pobrać sobie wydruk ze strony MS i dokonać “ręcznej” weryfikacji treści dokumentu.I to chyba jedyne XIX-wieczne elementy tego XXI-wiecznego mechanizmu.

W tym miejscu dodam, że poprawność powyższego toku rozumowania potwierdziła znajoma pani mecenas, która miała przyjemność uczestniczyć w szkoleniu dot e-protokołów z rozpraw (w toku którego prelegent zahaczył o e-odpis z KRS) i była na tyle miła, aby podzielić się ze mną tą wiedzą.

Reasumując zatem: drukujemy odpis z internetu, dokładamy oświadczenie o zgodności wydruku i już możemy cieszyć się z oszczędności rzędu 30 zł.


Internetowy odpis z KRS (!)

July 3, 2012

Tak. Tytuł nie kłamie. To osiągnięcie, które może równać się tylko z załogowym lotem na Marsa, stało się faktem (I nie żebym się nabijał. Przeciwnie – jestem pod dużym wrażeniem). Od niedawna Ministerstwo Sprawiedliwości umożliwiło nam uzyskiwanie odpisów z Krajowego Rejestru Sądowego przez internet.

O tym jak system działa, każdy będzie mógł przekonać się osobiście. Natomiast kilka słów poświęcić należy stronie prawnej tego systemu. Jest nią art. 4 KrsU. I tak wedle znowelizowanego brzmienia art. 4 ust. 3 ustawy: Centralna Informacja wydaje odpisy, wyciągi i zaświadczenia oraz udziela informacji z Rejestru, które mają moc dokumentów urzędowych, jeżeli zostały wydane w postaci papierowej lub elektronicznej. Do tego mamy nowe przepisy:

art. 4a.Centralna Informacja bezpłatnie udostępnia, w ogólnodostępnych sieciach teleinformatycznych, aktualne informacje o podmiotach wpisanych do Rejestru oraz listę dokumentów zawartych w katalogu.
Art. 4aa. Pobrane samodzielnie wydruki komputerowe aktualnych informacji o podmiotach wpisanych do Rejestru mają moc zrównaną z mocą dokumentów wydawanych przez Centralną Informację, o których mowa w ust. 3, jeżeli posiadają cechy umożliwiające ich weryfikację z danymi zawartymi w Rejestrze.

Najważniejszym, z praktycznego punktu widzenia, będzie pytanie, jak możemy te elektroniczne odpisy z KRS wykorzystać w praktyce, bo sama ustawa nie daje na to wyraźnej odpowiedzi (przynajmniej wprost). Na pomoc (aczkolwiek tylko częściowo) jednak przychodzi nam uzasadnienie projektu ustawy nowelizującej, w którym wyczytać możemy:

W dodawanym art. 4 ust. 4aa ustawy przewidziano, że pobrane samodzielnie wydruki komputerowe aktualnych informacji o podmiotach wpisanych do rejestru będą miały moc zrównaną z mocą dokumentów wydawanych przez Centralną Informację w postaci papierowej lub elektronicznej (art. 4 ust. 3a ustawy), jeżeli będą posiadały cechy umożliwiające ich weryfikację z danymi zawartymi w rejestrze. W przypadku samodzielnego pobrania wydruków kopii dokumentów znajdujących się w katalogu dokumentów spółek, cechy umożliwiające ich weryfikację zastąpią poświadczenie za zgodność z dokumentami znajdującymi się w aktach rejestrowych, o których mowa w art. 4 ust. 3a, co oznacza, że w tym przypadku samodzielnie sporządzony wydruk nie będzie miał mocy zrównanej z dokumentem urzędowym, a będzie jedynie poświadczoną kopią (tak jak w przypadku przewidzianym w art. 4 ust. 3a ustawy).

Z powyższego wnioskować zatem można, że samodzielny wydruk z elektronicznego system będzie “poświadczoną kopią”, jednakże jak rozumiem pod warunkiem, że posiada wszystkie cechy umożliwiające jego weryfikację (zgodnie z Rozporządzeniem). Pojawia się jednak pytanie o możliwość wykorzystania takiej “poświadczonej kopii”. Na powyższe pytanie odpowiedzi szukać należy w tym rozporządzeniu, w którym wyczytać możemy:

§ 9.1. Odpisy, wyciągi, zaświadczenia i informacje oraz kopie dokumentów z katalogu uzyskane zgodnie z § 6 i 7 są wykorzystywane w postaci elektronicznej, jeżeli możliwe jest posłużenie się dokumentem elektronicznym we właściwym postępowaniu.
2. Jeżeli we właściwym postępowaniu nie ma możliwości wykorzystania dokumentów, o których mowa w ust. 1, w postaci elektronicznej, mogą one być wykorzystane w tym postępowaniu w formie wydruku przez podmioty, które je uzyskały w postaci elektronicznej.
3. W przypadku, o którym mowa w ust. 2, osoba przedkładająca wydruk dołącza do niego oświadczenie o zgodności wydruku z otrzymanym dokumentem elektronicznym.

Brzmi to dosyć tajemniczo, w szczególności w części w której mowa o “oświadczeniu o zgodność wydruku z otrzymanym dokumentem elektronicznym. Mogę jedynie zakładać, że ustawodawca miał tutaj na myśli opcję weryfikacji którą znajdziemy na internetowej stronie MS. Nie jestem jednak pewien jak to działa, albowiem po wpisaniu kody weryfikacyjnego otrzymujemy ten sam dokument z adnotacją “wydruk przygotowany do weryfikacji dokumentu”. Czy to zatem wszystko? Czy ten właśnie wydruk stanowi oświadczenie o zgodności wydruku z otrzymanym dokumentem elektronicznym?

Reasumując – wszystko to brzmi zachęcająco, nawet pomimo tych kilku niejasności. Jednakże dziwi mnie brak jakiejkolwiek akcji informacyjnej ze strony MS w tym zakresie. Mimo wszystko, to jednak jest dosyć istotne osiągnięcie, które znacząco wpłynie na nasze prawnicze żywoty. Jest się zatem czy pochwalić. A przy okazji możnaby zrobić instruktaż. A na marginesie – chwała Ministerstwu za to, że ze startem systemu nie czekano do kolejnej kampanii wyborczej.

Zobaczymy jak to niewątpliwie doniosłe osiągnięcie Ministerstwa Sprawiedliwości sprawdzi się w praktyce. Aczkolwiek jestem w stanie założyć się, iż nie raz, pełnomocnicy będą wzywani do poświadczenia za zgodność z oryginałem takiego wydruku (w trybie art. 89 KPC). To nie zmienia jednak faktu, że jest dobrze. I oby tak dalej!


Umowa zbycia udziałów, a wpis nowego wspólnika (III CZP 22/12)

June 11, 2012

Problem, czy sąd rejestrowy – w toku postępowania o wpis do rejestru nowego wspólnika – może wymagać od spółki przedłożenia umowy zbycia udziałów, na podstawie której nastąpiła zmiana w składzie wspólników, doczekał się uchwały Sądu Najwyższego. Sąd Najwyższy uznał, że:

W postępowaniu o wpis w rejestrze przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego danych wspólników spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, posiadających samodzielnie lub łącznie z innymi co najmniej 10 % kapitału zakładowego (art. 38 pkt 8 lit. c ustawy z dnia 20 sierpnia 1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym, (jedn. tekst Dz.U. z 2007 r. Nr 168, poz. 1184 ze zm.), sąd rejestrowy może żądać przedstawienia umowy, na podstawie której nastąpiło przeniesienie w tej spółce udziału lub jego części (art. 180 k.s.h.). .

Tym samym stanowisko wedle którego dla potrzeb postępowania rejestrowego wystarczająca miałaby być sama lista wspólników, doznało istotnego osłabienia. Natomiast nie do końca jestem przekonany czy w świetle zasady jawności akt rejestrowych, pogląd SN zasługuje na aprobatę w całej rozciągłości. Oczywiście, można powiedzieć, że sąd dokonujący wpisu do rejestru musi mieć pewność, że to co wpisuje ma pokrycie w stanie rzeczywistym, jednakże czy zaktualizowana lista wspólników nie będzie tutaj dokumentem wystarczającym? Mówiąc o jawności akt rejestrowych mam na myśli problemy jakie spółka może mieć jeżeli w umowie zbycia udziałów będą zawarte informacje, którymi wspólnicy (jak i spółka) nie koniecznie chcieliby się dzielić z szerszą publicznością (np. cena sprzedaży, ale oczywiście nie tylko). Tekst umowy można, co prawda odpowiednio zanonimizować, ale obawiam się, że taka praktyka rozpocznie kolejną batalię – tym razem o zakres tej anonimizacji. Może też zdarzyć się, że sąd zażyczy sobie przedłożenie przez spółkę umowy bez jakichkolwiek zakreśleń. Wszystko jest możliwe.

Póki co jednak, przy kompletowaniu dokumentacji do wniosku do KRS, należy pamiętać o tej uchwale, aby uniknąć wezwań do uzupełnienia braków.